Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recykling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recykling. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 marca 2017

Recyklingowy przybornik na kredki, flamastry

Dawno nie było nic recyklingowego u mnie (pomijając fakt, że w ogóle dawno NIC nie było :)
Na powstanie tego oto przyborniczka dla mojego syna Wojciecha złożył się splot okoliczności sprzyjających, w postaci potrzeby zutylizowania pudełka po moście linowym i nieco poplamionej
w środku od ciastek torebki na prezenty :) Dodam, że jeszcze była owa torebka trochu pognieciona, więc na prezent już się raczej  nie nadawała. A że sówki fajne, to rach ciach, piłeczka nad głową pomysłowegfo Dobromira się pojawiła i parę razy na dyńce podskoczyła...



Nieco trwało zbieranie rolek po papierze, bo akurat był to okres posuchy (obecnie mam w pracy całe wory tego surowca i nie nadążamy z dziećmi przerabiać. A Rodzice Szanowni nam przynoszą,
i chwała Im za to!)

Surowce użyte do produkcji, rolki jeszcze nienazbierane :)


Wyszło mi że akurat będzie pasować do tego pudełka 2 rzędy po 6 rolek i jeszcze zostanie z tyłu przy ściance miejsce na kartki, albo kolorowanki, a nawet na niezagrubą książeczkę...
Najpierw okleiłam pudełko torebką przy pomocy taśmy i kleju czarodziejskiego, następnie tym samym klejem rolki do środka (kleiłam również rolkę do rolki).
I to w zasadzie cała filozofia. Przybornik służy dzielnie mojemu synkowi.

Jak widać, nie warto nic wyrzucać-tylko gdzie to wszystko trzymać-odwieczny dylemat posiadaczy malutkich mieszkanek :)

Ściskam i zachęcam do recyklowania!




wtorek, 15 października 2013

Nalewka urodzinowa DIY


Ponieważ zostałam zaproszona na poszóstne urodziny - w sensie że aż 6 osób robiło wspólną imprezę :) - trzeba było coś wymyślić w kwestii prezentów. A ponieważ niedawno zrobiłam większe ilości nalewki z aronii (która jak co roku obrodziła u mojej mamy na działce, a która jak wiadomo jest samym zdrowiem), postanowiłam się tym trunkiem z szanownymi jubilatami podzielić. 

Pytanie powstało: w czym? Czyli w co to wlać? Mama nie miała zapasu piersiówek... Znajomy polecił zakupienie sześciu wiśniówek/cytrynówek lub innych żołądkowych, wypicie ich, no i będę mieć flaszki... Jakoś ten pomysł nie przypadł mi do gustu... Nie po to robię w pocie czoła trunki, żebym miała kupować jakieś sztucznie barwione i identyczne z naturalnym aromatyzowane...

Pozostało zbieractwo... Czasu było niewiele, ale ponieważ mieszkam w dzielnicy, która rokuje :), postanowiłam zaryzykować. W mojej okolicy puste flaszki po różnych trunkach zostawione na chodniku, krawężniku, pod ławeczką, na ławeczce to niemal obowiązkowy element krajobrazu. I nie zawiodłam się! Podczas spacerów z dzieckiem znalazłam nawet więcej, niż potrzebowałam, bo 7 sztuk! Może panowie (i panie) konsumujący zostawiają buteleczki w wyżej wymienionych miejscach (zamiast wrzucać je do kosza) właśnie z myślą o takich jak ja zbieraczach? :) Chcę się powiedzieć, że rzeczywistośc jest bardziej prozaiczna, a kosz zawsze za daleko, ale ponieważ wolę tworzyć sobie w myślach świat piękniejszy i ludzi lepszych, pozostanę przy mojej w ludzi wierze . Tym bardziej, że wszystkie znalezione flaszki posiadały oryginalne zakrętki :) Jakby na mnie czekały...:)

A propos wyrzucania i nurkowania do kosza...Nic w tym przyjemnego, ale niedalej, jak przedwczoraj nie mogłam oprzeć się pięknej sześciennej butelce po wódce ogórkowej (tak, tak "Świeży ogórek" się to nazywało!) i wyciągnęłam takie cudo z kosza na śmieci właśnie... Do ćwiczenia dekupażu na szkle będzie jak znalazł...


Ale wracając do flaszek-piersiówek. Po poddaniu ich wrzącej kąpieli w celu usunięcia etykietek, zanieczyszczeń, bakterii i innych zarazków, napełniłam aroniówką, nakleiłam na cieniutką taśmę dwustronną etykietki ze złotego papieru (akurat został mi po produkcji gadżetów ślubnych). Tekst na szybko wykonany pisakiem czarnym. Pismo ręczne to mój słaby punkt, ale czasu było bardzo mało i bałam się zmagań z drukarką, która w napiętych sytuacjach lubi pokazywać swoje fochy :)

Na koniec "kapturki" z serwetki jesiennej, rafia z odzysku i voila! 
Proste, recyklingowe, od serca... Mam nadzieję, że obdarowanym będzie smakowało. 
Sto lat i na zdrowie!