Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą butelki decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą butelki decoupage. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 stycznia 2015

Upcyklingowe podsumowanie roku 2014 :) cz. 1

Witajcie w Nowym Roku!
Pozostajemy jeszcze w klimacie minionych Świąt, wszak wszędzie choinki, światełka i przepych ozdób... Może tylko śniegu brak i te dodatnie temperatury (przynajmniej we Wrocławiu, zwanym polskim biegunem ciepła...)

Zawsze przy okazji Świąt i Sylwestra nachodzi mnie refleksja na temat ilości pieniędzy wpompowanych w te wszystkie dekoracje, na temat zmarnowanego jedzenia, niepotrzebnych zakupów, i ogólnie tego całego szaleństwa, które zabija klimat i prawdziwą istotę Rzeczy...

Dlatego w tym roku postawiłam na recykling, upcykling, odnawianie i przerabianie starych przedmiotów. Zaczęłam zgłębiać temat, szukać inspiracji i zastosowałam te idee również podczas warsztatów, które prowadzę dla dzieci i dla dorosłych...
Udowodniliśmy, że nie trzeba wydawać pieniędzy na ozdoby świąteczne Made in China, że z czegoś, co się ma w domu, można wykonać fajne rzeczy, które sprawiają dużo frajdy, i którymi można obdarować bliskie osoby.

Kilka moich prac znalazło się w sklepie Upart.com.pl, gdzie czeka na nowe domy.

Dziś mały przeglądzik owoców pracy mojej i moich podopiecznych:


Pojemniki z dyskietek i puszek, recyklingowe pudełeczka, ozdobne butelki wykonane przez dzieci 
i młodzież podczas zajęć w Domu Edyty Stein we Wrocławiu i w KARnecie.



Lampiony i świeczniki ze słoików i kartonów po sokach:

 
 

Recyklingowe ozdoby choinkowe wykonane z kartonów po sokach, korków od wina i tektury :)



I jeszcze jedno jedyne zachowane, w dodatku nienajlepsze zdjęcie z warsztatów renowacji mebli. Reszta fotek przepadła wraz z aparatem... Ale zaręczam, że stare i zniszczone półki w pocie czoła zamieniły się w śliczne kolorowe półeczki, nie wszystkie nawet są na tym zdjęciu...



Ten rok był piękny, bogaty, obfity - jak widać. Dziękuję wszystkim Moim Artystom za stworzenie tak cudnych rzeczy...

A moje wytwory zaprezentuję osobno, w części 2. Zatem - do zobaczenia w części 2 :)

niedziela, 5 stycznia 2014

Butelki, buteleczki, czyli parcie na szkło cz.2...

Witam w Nowym Roku! Rok nowy, ale wytwory stare :), nie zmieściły się w 2013, ale komu to przeszkadza :) Tym razem przedmiotem moich działań stały się w 100% zrecyklowane szklane opakowania:

1. butelka po nalewce - nazwy nie pomnę...(wypitej przez Ryśka)
2. butelka po soku Kubuś
3. buteleczka po syropie na kaszel
4. buteleczka po Ibumie

Już widzę, że ten post zawiera tak zwane lokowanie produktu, ale trudno się mówi...:)
Moja mania zbieractwa trwa od jakiegoś czasu, zanim coś wyrzucę patrzę na to pod kątem przydatności do zdekupażowania, lub innego artystycznego-użytkowego przetworzenia... Nie przepuściłam ostatnio nawet opakowaniu po dezodorancie w kulce :), ale o tym będzie kiedy indziej...

Wykorzystując te flaszki testowałam słynny podkład Interior Fix Fluggera i muszę przyznać, że peany na jego cześć nie są przesadzone :) Jesli chodzi o nakładanie tego preparatu, najlepiej robi się to pędzlem gąbkowym - eleganckie krycie, gładkość, nic nie spływa. Chociaż moja kochana akrylowa Śnieżka do drewna i metalu też dała radę na szkle.

Na buteleczkach tych ćwiczyłam także krakle jednoskładnikowe - do tej pory spękania były moją słabą stroną, nigdy mi to wyjść nie chciało... A w końcu stwierdziłam, że tych buteleczek mam tyle (sezon kaszlowo-gorączkowy był w pełni :)), że w końcu mi się jakieś spękanie uda...

I w temacie nakładania farby na preparat powodujący pęknięcia również pozostanę na wieki fanką gąbeczki :) Pędzel dawał brzydkie, szerokie "rowy", gąbka pozwala na subtelne dozowanie farby: w miejscu, gdzie jest cieniej, spękania wyjdą delikatniutkie. Gdzie farby więcej - grubsze. To taka moja mała odkryta samodzielnie Ameryka, nie zrobi pewnie wrażenia na kraklowych miszczach... Ale może komuś się ta wskazówka przyda...

Acha, używałam preparatu do spękań Kwick Krack. Na wierzch lakier szklący Renesans.
Dziełka te, mimo że takie ćwiczebne, cieszą moje oczy i lubię na nie patrzeć. Poza tym przywołują na myśl lato, ciepło, słońce...

I tak oto zacznę od najwyższej w tym gronie butelki po nalewce, którą dodatkowo przepasałam koronką (te ż na korku):





Teraz butelka po Kubusiu. Do podbrązowienia użyłam mojej kochanej płynnej patyny Craft Line.






A teraz te najmniejsze butelunie... Ozdobione ziołami i motylkami...;)









Na koniec zaprezentują się wszystkie cztery :)


I jeszcze z kawałkiem wrocławskiego Śródmieścia...


Zapewniam, że to jeszcze nie koniec recyklingowo-butelczanego tematu, szykuję kolejną część... :-D