Translate

piątek, 17 stycznia 2014

Coś dla odmiany - asamblaż.

Nosiłam się z tematem już od jakiegoś czasu, gdyż w listopadzie miałam przyjemność uczestniczyć w warsztatach z tej techniki plastycznej, prowadzonych przez Kasię Morańdę klik, i tutaj klik

Przy okazji dodam, że Kasia organizuje przeróżne fajne warsztaty dla dzieci i dla dorosłych, nauczy malarstwa akrylowego, zajmuje się arteterapią i maluje świetne obrazy :) Dlatego wciągnęłam ją do współpracy i warsztaty odbyły się u mnie w pracowni.

Udział w zajęciach był miłym wytchnieniem od decoupage'u, chociaż asamblaż i dekupaż mają cechy wspólne, np. przyklejanie :)...

Cóż to jest ten asamblaż? Krótko mówiąc, jest to rodzaj trójwymiarowego kolażu, do zrobienia którego można użyć dosłownie wszystkiego...(z jęz. fr. assemblage - gromadzenie, zbieranie, zbiór).

Kawałki tkanin, stare gazety, wstążki, koronka, bibułka, druciki, koraliki, a także przedmioty codziennego użytku - mogą być stare, zapomniane, niepotrzebne... Guziki, klucze, kapsle, stary bilet tramwajowy, wisiorek lub broszka z dzieciństwa, dziecinne ubranko...Asamblaż może dać im drugie życie, pełne nowego blasku dzięki wyeksponowaniu w zaskakujący sposób...

Z Wikipedii:
Termin asamblaż został wprowadzony we wczesnych latach pięćdziesiątych XX w. przez Jeana Dubuffeta, który stworzył serię kolażów z użyciem skrzydeł motyli i nadał cyklowi nazwę assemblages d'empreintes.

Dzieło powstaje z przedmiotów, które nie są stworzone przez autora asamblażu, ale jedynie przez niego użyte, a czasem także specjalnie spreparowane, czy przystosowane (np. pomalowane, odłączone od całości, połączone z czymś innym, zniszczone). Asamblaż może mieć postać jednego obiektu powstałego z połączenia innych lub może stanowić rodzaj zbioru, kolekcji przedmiotów.  Poszczególne fragmenty w asamblażu mogą być ze sobą sklejone, związane, umieszczone w rodzaju wspólnego pojemnika, luźno położone, powieszone obok siebie itd. 

Dzięki asamblażom z fragmentów tworzone są nowe znaczenia, powstają nowe związki między znaczeniami, które niosą ze sobą składowe części.

W Polsce pionierem asamblażu był Władysław Hasior.

Bazą jest zwykle kawałek tektury, drewniana podkładka, cokolwiek płaskiego. Potrzebny będzie również klej (najlepiej 2 rodzaje: coś do przyklejania papieru i jakiś polimerowy, albo magiczny - do przedmiotów cięższego kalibru... Pistolet też się nada).
No i farby, najlepiej akrylowe.
Do oprawienia naszego dzieła przyda się passpartout, lub jakaś stylowa rama. Albo zwykła, albo przerobiona...

Dobrze jest, jak mamy jakiś temat, wiemy co chcemy zrobić. Ale nie jest to konieczne... Można popuścić wodze fantazji, poddać się chwili, pozwolić myślom odpłynąć i po prostu tworzyć...
Komponować, przyklejać, mieszać farby... Wyżywać się...Zaskakujące jest, jak wtedy nagle ręce wiedzą, co chcą  przykleić, oczy widzą kolory, ręce rozrabiają farby. Pędzel lub gąbka sama sunie po powierzchni...
Niesamowite doświadczenie! Uwielbiam decoupage, ale ta technika wymaga skupienia, precyzji, komponowania poszczególnych elementów, uważnego dobierania kolorów.

Przydają się też obcążki, czy jak to się tam nazywa :)

I piórka się przydały...


A przy asamblażu można na prawdę odetchnąć, dać się ponieść emocjom twórczym i wydobyć, co nam w duszy gra :) Baardzo, bardzo się zrelaksowałam na tych zajęciach, dziękuję, Kasiu! A, tematem (ale nieobowiązkowym) warsztaów była "Sukienka", postanowiłam zrealizować go i tak oto powstał mój pierwszy w życiu asamblaż. I mam nadzieję, że nie ostatni :)

Ostatnio znalazłam nawet ramkę i oprawiłam moje dzieło (wisi w pracowni), chociaż myślę jeszcze o pozłoceniu tej ramki...

A oto moja sukienka, grzecznie powieszona na wieszaczku, na oknie :)


W ramce. Zdjęcie fatalne...

A oto asamblaż Magdy - parasolka i deszcz...



Pani prowadząca nie obijała się i też stworzyła przemiły asamblażyk:


I jeszcze 2 wcześniejsze prace Kasi Morańdy:
"Klucz do wnętrza kobiety"

"Sukienka"


Gorąco zachęcam Was do tworzenia takich obrazków 3D!
To wspaniały relaks, a ile rzeczy można ocalić od zapomnienia, zrecyklingować...

4 komentarze:

  1. Pani z woku zadała mi taki asamblażyk i musze ci podziękować, bo bardzo mi pomogłaś. Z ciekawości zadam ci dwa pytania:1.Z czego zrobiłaś ten wieszaczek?;2.Który ,rodzaj podstawki wolisz?. Karol.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się, że informacje z posta się komuś przydały :) Wieszaczek zrobiłam ze spinacza biurowego wygiętego takim narzędziem, które widać na zdjęciu. A co do drugiego pytania: o jakie podstawki chodzi? :)

      Usuń
    2. Bazą jest zwykle kawałek tektury, drewniana
      podkładka, cokolwiek płaskiego. Chodziło mi o to na czym najwygodniej jest to zrobić? Mój kolega chce jako podstawe wykorzystac płyte gipsową.

      Usuń
    3. Podkładka gipsowa też się nada, ale może być trochę ciężka (jeśli kolega będzie chciał potem swoje dzieło powiesić na ścianie). Tekturę lub sklejkę łatwiej jest oprawić w ramkę czy passpartout w celu wyeksponowania dzieła :)

      Usuń