Translate

wtorek, 13 października 2015

Szybka metamorfoza kosza na pranie

Witajcie... Może w tym przypadku "metamorfoza" to zbyt wiele powiedziane, bardziej by pasowało słowo "tuning", zresztą: czy to ważne? W końcu to tylko słowa...

Muszę przyznać, że dalej odgrzewam stare robótki; ta pochodzi z okresu przedurlopowego, ale z czasu gdy "wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni", i upał był wielki... I okrąg pokoju po niebiosa serwetkami zasłany... Bo tak czasem mam: jak jestem sama w domu, to tak zachłannie się na to rzucam, że robię wszystko na raz: sprzątam, wyrzucam, porządkuję serwetki, tu coś zmaluję, tu zdekupażuję, powrócę do zapomnianych prac. Albo nagle olśni mnie coś, jakiś sprzęt domowy do mnie przemówi: zrób coś, zmień mnie! A dom przy tym wygląda...wiecie jak... ;)

Ten kosz na pranie wołał do mnie już od dawna, ale jakoś nie było czasu, pomysłu...
Aż w końcu nadszedł ten przebłysk :)

Z wrażenia nie zrobiłam zdjęcia "przed", dość powiedzieć, że kosz miał taką naklejkę z napisem "curver".
Wpierw, w porywie twórczo-niszczycielskiego szału chciałam ją odkleić, ale ponieważ zakrywała otworki
w koszu (na które ciężko byłoby przykleić wybraną spośród milionów serwetkę), oszczędziłam jej żywota :)

Założenie miało być takie: szybko, bez zbytniego pieszczenia się, żeby pasowało do łazienki.
Przyklejenie serwetki, może 2 warstwy lakieru, trochę pasty patynującej.
Wyznawcy decoupage pewnie się oburzą i nie nazwą tego decoupage, ale znów: słowa, słowa, slowa :)

P.S.
Przepraszam, że nie umieszczam zdjęcia "w kontekście", czyli w łazience. Jest zbyt mała, żeby zrobić zdjęcie :)

piątek, 11 września 2015

Komunijne pudło z żaglowcem

Witam!

Od czego wypada zacząć po tak długim milczeniu? Cokolwiek się nie napisze, zabrzmi marnie...
Dość powiedzieć, że moje wakacje były mega super udane: odpoczynek (także ten bez dziecia, liczy się podwójnie ;)), emocje, przemieszczenia, widoki dech zapierające, smaki kubki smakowe w błogość wprawiające... Ach, rozmarzyłam się...

Czym dla ciała i ducha odpoczynek, tym dla bloga posucha... Bo samo nic się zrobić nie chciało :)
Nawet nadprogramowe sadełko, ot co!

Zatem będą tzw. odgrzewane kotlety, czyli lecim z prezentacją rzeczy przedwakacyjnych. Jako pierwsze na tapecie pudełko na sztućce, które stało się pudełkiem na Biblię i prezentem na komunię dla pewnego bliskiego mojemu sercu "komunisty" Marka.

Pomysł na taki prezent zrodził się nie tylko z aktualnej cienizny finansowej. To był po prostu pomysł z rodzaju: bingo!! Czyli że nagle elementy takie jak: mało czasu, środki dostępne na miejscu, wizja przed oczami - składają się w jedną całość niczym układanka No i jeszcze pewność, że dzieciak doceni fakt, że jeden z jego prezentów nie jest tabletem, komórą, rowerem, furą... :) Wiedziałam, że rodzinka sypnie kaską, za którą on sobie to wszystko będzie mógł kupić...

A że on lubi takie klimaty, statki, latarnie morskie, przeżył okres fascynacji Titanicem, to wiedziałam, że mu się spodoba. I że może to będzie jakaś ładna pamiątka :)

W pierwotnym zamyśle żaglowiec miał być wytransferowany, ale spękałam przed tym wyzwaniem... Wybrana grafika, której szukanie zajęło mi trochę, nie była zbyt mocna, (w sensie do transferu) i bałam się, że wyjdzie za słabo.
Nakleiłam więc kolorowy wydruk i wiedząc, że trudno będzie go "wtopić", postanowiłam nie uciekać od faktu że jest on naklejony, nie ściemniać, nie czarować...:)
Zaryzykowałam. Namęczyłam się trochu. Brzegi obrazka szarpałam, papierem tarłam. Tło domalowywałam kolory mieszając... Dopasowując. Starym złotem maziając :)

Wytransferowałam tylko napisy CarPlanem.

Boki pudełka to przecierane 2 kolory, szary i "morski" mojego autorstwa


Chwile zwątpienia były przy mnie.  Nie podobało się. Potem znów podobało... Ale jak już spodobało się ojcu Marka, to już wiedziałam, że jest na prawdę OK :)

Jako kolejny element magicznej układanki należy uznać fakt, że moja droga Aga podzieliła się ze mną ilustrowaną biblią dla młodzieży (miała w domu 2 takie same egzemplarze, nówki nieśmiagane :)).
A Biblia to nie byle jaka, tylko formatu A4, w bordowej twardej oprawie, wydana w latach 80 - kiedyś była niezłym rarytasem... Może starsi czytelnicy pamiętają takową ze swojego dzieciństwa?

Czy muszę dodawać, że Biblia idealnie zmieściła się do pudła?

Prezent się podobał, widziałam autentyczny zachwyt w oczach. To buduje :)
Ostatnio odwiedziłam Marka w domu i pudło stoi na honorowym miejscu, (obok telewizora :),
ponoć wszyscy się zachwycają...

Zapomniałam wprawdzie Marka spytać, czy do Biblii zaglądał, ale może i na to przyjdzie czas :)

Pozdrawiam ciepło!!!!


 



piątek, 3 lipca 2015

Transferowo, rowerowo, lawendowo...

Wakacje nastały i z tej okazji 2 pudełeczka :)
Nic specjalnego, ale wyrażające jak wiele!!

Rower... Bo chyba z rok nie poruszałam się tym środkiem lokomocji... A marzy mi się wycieczka rowerowa, jak za dawnych czasów. Kiedyś niemal co tydzień jeździło się ekipą za miasto, kiedyś ach kiedyś...
Czas zakończyć kombatanckie łkania i wytargać z piwnicy dwa kółka, zanim całkiem zapleśnieją :)
Albo chociażby zarejestrować się w dosyć bogatej sieci Wrocławskiego Roweru Miejskiego - 20 minut lub pół godziny za darmo. Stację WRM mam pod samą bramą. Jak sobie człowiek uświadomi, co mógłby zrobić, a tego nie robi, to aż szok bierze...

Lawenda... Kocham, uwielbiam. Ta na zdjęciu jest z mojej własnej uprawy donicowej.
Wczoraj jeszcze u mamy na działce skosiłam niezły plon, suszą się porozwieszane po domu wiąchy...
I na razie muszą mi wystarczyć za wakacyjny wypoczynek, na który jeszcze sobie trochę poczekam.

Grafiki wytransferowałam przy użyciu słynnego preparatu Carplan, grafika w środku dużego pudełka pochodzi z zasobów Decoszuflady. Dziękuję!

A na koniec mały minimalistyczny "wierszyk"

Transferowe
Transferlove
Lawedowe
Lawendlove
Rowerowe
Rowerlove
Wrocław
Love :)





A na koniec ja... Na Ukrainie, jakieś 6 lat temu...
Udanych wakacji!!!


czwartek, 28 maja 2015

Słońce w misce

Jest taka piosenka Grzegorza Turnaua "Księżyc w misce". Grzegorza w porywach lubię, piosenka dosyć średnia, dla chętnych: klik.
A ja stworzyłam miskę szklaną, tzn. została ona wcześniej stworzona przez małe chińskie rączki, chociaż  to szkło, to może nie przez takie małe...:) Ale raczej z pewnością chińskie...

No niestety, pewnie niejednej czytelniczce/czytelnikowi tego bloga zdarza się kupić coś w Tesco, Ikei, Pepco, Home And You lub innym tego typu przybytku chińszczyzną stojącym...

Tak właśnie było z tą michą rodem z Pepco, zakupionej właśnie w celu testowania różnych technik dekupażowych i około...

Co zostało tej misce zrobione? ;)

Otóż...: farba (kolor w zamyśle miał być turkusem),  spękania dwuskładnikowe, które okazały się szczelinami, żeby nie powiedzieć: rowami :) Pasta Antique Gold, lakier szklący Maimeri i odrobina decoupage. Miskę planuję wypalić w piekarniku (zgodnie z zaleceniami na etykiecie lakieru szklącego), co by utrwalić, utwardzić na wieki i uczynić odporną na zmywarkę....:) :)

Ale co ma do tego księżyc? Otóż nie, właśnie chodzi o słońce!!! Kiedyś weszłam do domu około 19 wieczorem, kiedy to słońce wpada do mojego pokoju i przedpokoju przepięknym strumieniem, wydobywając przy okazji matową artystyczność szyb okiennych, powodując szalony taniec kurzu i inne słodko-gorzkie zjawiska wizualno-oddechowe   ;)

A więc ślepa na wszelkie wydobyte przez ostre słoneczne światło objawy zaniedbania  i zapuszczenia, postanowiłam być ponad takimi drobiazgami, złapałam michę i zaczęłam łapać w nią te ostatnie słoneczne promienie...

Efekt jak zwykle z nutką niedosytu, brakuje mi zdjęcia dolnej zewnętrznej części miski, ale co tam... Nie zanudzam, popatrzcie!! :)

 

sobota, 25 kwietnia 2015

White and Blue, albo na odwrót...

Witajcie!
Dzisiaj w ramach relaksu po ciężkim tygodniu i dniu pokażę zebrane do kupy prace (i tak nie wszystkie) utrzymane w tej kolorystyce. Powstawały w różnych odstępach czasu, łączy je wiejski klimacik - tak bym to określiła. Trochę Holandii, trochę znanych z babcinych domów haftowanych makatek "Zimna woda zdrowia woda"... Czaicie? ;)
Lubię czasem zrobić sobie wycieczkę w takie kolorystyczne i tematyczne rejony... Kojarzą mi się
z prostotą, oddechem, bezpieczeństwem, wiosną...

Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu :) Ja je lubię... Prawie wszystkie są już "w świecie", ciekawe, jak się odnalazły w swoich nowych domach...

Tyle tytułem wstępu i chyba na tym zakończę pisanie... Ściskam wiosennie!

Komplet: herbaciarka i zestaw świeczników. Dół pudełka: przecierka i koronka:

 

Komplet: pudełko, świeczka, mydełko.


Deska z krowami.


Komplet: lustro i deska ze świnkami i owcami. 

 

W ten sam deseń deski z moim ulubionym drobiem :)


No i jajka....

 

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Decoupage w MDK-u, Wielkanoc i okolice...:)

Kochani,
zdanżam ;) resztkami sił w Wielkanocy, wszak jeszcze Poniedziałek ;) Postaram się jak najkrócej, czy wypada jeszcze składać życzenia świąteczne? Może i tak, ale weny na nie nie mam, więc króciutko: Mocy, mocy i jeszcze raz Wielkiej Mocy! :)
Jako ilustracja pod koniec mała tematyczna sesyjka, oczywiście zrobiona w niedoczasie, niewiele nowości wielkanocnych udało się w tym roku poczynić...

A to wszystko przez ogrom zmian, jakie zachodzą wciąż w moim życiu, jedną z nich jest podjęcie studiów podyplomowych na 2 kierunkach, powrót prawie po 4 latach do pracy na etacie (wprawdzie na pół, ale zostałam nauczycielką!!). W dodatku nauczycielką decoupagu w moim domu kultury, w którym wcześniej pracowałam na stanowisku administracyjnym...
Nieważne, ważne że oto faktem stała się pierwsza we wrocławskich domach kultury prawdziwa, regularna PRACOWNIA DECOUPAGE!!!

Jestem tym niezwykle podekscytowana i proszę o trzymanie kciuków! :)

I tak oto płynnie przechodzę do reklamy moich zajęć, na które zapraszam! Na razie 2 razy w tygodniu, a ściślej:
PONIEDZIAŁEK:
dzieci szkoła podstawowa, godz. 13.15-15.30
WTOREK:
dzieci gimnazjum, godz. 15.00-17.15
młodzież liceum i studenci, godz. 17.15-19.30

Zajęcia odbywają się w Młodzieżowym Domu Kultury FABRYCZNA we Wrocławiu, ul.Zemska 16 a. Będziemy krok po kroku zgłębiać wszystkie tajniki decoupage'u, a także od czasu do czasu robić sobie "wycieczki" w stronę innych technik.
Składka na fundusz Rady Rodziców wynosi 25 zł/miesięcznie.
Zapraszam do zapisów e-mailowo: wszechpracownia@wp.pl, lub telefonicznie: 698-830-708.

To dzisiaj na tyle, lecę kontynuować zamówienie wyposażenia pracowni! Ściskam!! :)