Translate

niedziela, 5 stycznia 2014

Butelki, buteleczki, czyli parcie na szkło cz.2...

Witam w Nowym Roku! Rok nowy, ale wytwory stare :), nie zmieściły się w 2013, ale komu to przeszkadza :) Tym razem przedmiotem moich działań stały się w 100% zrecyklowane szklane opakowania:

1. butelka po nalewce - nazwy nie pomnę...(wypitej przez Ryśka)
2. butelka po soku Kubuś
3. buteleczka po syropie na kaszel
4. buteleczka po Ibumie

Już widzę, że ten post zawiera tak zwane lokowanie produktu, ale trudno się mówi...:)
Moja mania zbieractwa trwa od jakiegoś czasu, zanim coś wyrzucę patrzę na to pod kątem przydatności do zdekupażowania, lub innego artystycznego-użytkowego przetworzenia... Nie przepuściłam ostatnio nawet opakowaniu po dezodorancie w kulce :), ale o tym będzie kiedy indziej...

Wykorzystując te flaszki testowałam słynny podkład Interior Fix Fluggera i muszę przyznać, że peany na jego cześć nie są przesadzone :) Jesli chodzi o nakładanie tego preparatu, najlepiej robi się to pędzlem gąbkowym - eleganckie krycie, gładkość, nic nie spływa. Chociaż moja kochana akrylowa Śnieżka do drewna i metalu też dała radę na szkle.

Na buteleczkach tych ćwiczyłam także krakle jednoskładnikowe - do tej pory spękania były moją słabą stroną, nigdy mi to wyjść nie chciało... A w końcu stwierdziłam, że tych buteleczek mam tyle (sezon kaszlowo-gorączkowy był w pełni :)), że w końcu mi się jakieś spękanie uda...

I w temacie nakładania farby na preparat powodujący pęknięcia również pozostanę na wieki fanką gąbeczki :) Pędzel dawał brzydkie, szerokie "rowy", gąbka pozwala na subtelne dozowanie farby: w miejscu, gdzie jest cieniej, spękania wyjdą delikatniutkie. Gdzie farby więcej - grubsze. To taka moja mała odkryta samodzielnie Ameryka, nie zrobi pewnie wrażenia na kraklowych miszczach... Ale może komuś się ta wskazówka przyda...

Acha, używałam preparatu do spękań Kwick Krack. Na wierzch lakier szklący Renesans.
Dziełka te, mimo że takie ćwiczebne, cieszą moje oczy i lubię na nie patrzeć. Poza tym przywołują na myśl lato, ciepło, słońce...

I tak oto zacznę od najwyższej w tym gronie butelki po nalewce, którą dodatkowo przepasałam koronką (te ż na korku):





Teraz butelka po Kubusiu. Do podbrązowienia użyłam mojej kochanej płynnej patyny Craft Line.






A teraz te najmniejsze butelunie... Ozdobione ziołami i motylkami...;)









Na koniec zaprezentują się wszystkie cztery :)


I jeszcze z kawałkiem wrocławskiego Śródmieścia...


Zapewniam, że to jeszcze nie koniec recyklingowo-butelczanego tematu, szykuję kolejną część... :-D

środa, 25 grudnia 2013

Życzeniowo...

A jednak zdążyłam... Bardzo ostatnio zabiegany był czas, a chciałam mocno jakiś bożonarodzeniowy, życzeniowy akcent zamieścić... Będzie króciutko: życzę Wam Wszystkim 
i sobie z okazji tych Świąt zdrowia, pogody ducha, dystansu do codzienności, więcej wolnego czasu i oddechu... Więcej rozmów z bliskimi, opieki Aniołów nad każdą sferą życia, natchnienia i samych pięknych prac...

Na zdjęciu lampka z Ikei pomalowana kiedyś farbkami witrażowymi, jemioła, pierniczki uczynione z pomocą mojego Synka... Ptaszek z Kaszub... Zatem jeszcze raz: Wesołych Świąt 
i Samych Szczęśliwych Chwil w Nowym Roku!


sobota, 7 grudnia 2013

Kiermaszowo - zapraszamy na "Rękodzielnię"

A jednak... miało być o recyklingowych moich dekupażkach, które to swoim botanicznym klimatem cofają nas do lata :). A będzie o wytworach na świąteczny kiermasz "Rękodzielnia", który to będzie pierwszym kiermaszem w życiu Wszechpracowni...:)

A to dzięki Izie z Lafi Handmade , która zaprosiła mnie do udziału - dziękuję! Iza  skrzyknęła wrocławskich rękodzielników, dogadała się z knajpką o wdzięcznej nazwie "Motyla Noga" (jak ktoś nie wie, to kłania się kultowa polska komedia "Miś" :) i tak oto 15 grudnia staniemy za stołami i sprzedamy cały nasz towar, a jakże!! Jeszcze będziemy ciężarówkami dowozić z pracowni i magazynów, bo społeczeństwo spragnione pięknych rzeczy jak się nie rzuci...:)

Ach, tak sobie to milutko afirmujemy... W każdym razie prosimy trzymać kciuki, przybywać, zachęcać, ogłaszać: 15 grudnia 2013, o godz. 14 na dziedzińcu przy knajpce "Motyla Noga", Wrocław, ul. Więzienna 6.

Co ze strony Wszechpracowni? Ja zapodam trochę typowo świątecznych bombek, zawieszek, świeczniki, pudełka . Będą też świece z wosku pszczelego i obrazy autorstwa Kasi Morańdy, broszki filcowe Magdy Goli, koszulki, torby i kolczyki Renaty Lizurej.

A oto mały przegląd tego, co nas czeka na kiermaszu:

Drewniane świeczniki na tealighty:







Bombeczki, zawieszki:










To na razie tyle, będę stopniowo uzupełniać o nowe zdjęcia. Do zobaczenia!

piątek, 29 listopada 2013

Parcie na szkło :)

Na blogach już świątecznie, a ja się jeszcze wstrzymuję... Żeby nie było, ruszyłam z produkcją świątecznej drobnicy, a jakże! Ale dziś chcę pokazać uniwersalne rzeczy ze szkła, które wykonałam w ramach treningu przed warsztatami szklanymi właśnie...

Wszystkie te rzeczy niestety są pochodzenia chińskiego, czasem jak coś jest tanie i oczyma duszy widzimy to udekorowane, ciężko jest się oprzeć... Grzech ten postaram się odkupić w następnym poście, prezentując rzeczy pochodzące w 100% z recyklingu.

Zdjęcia... Nie umiem robić zdjęć, jak świeci słońce, to jeszcze jakoś to wychodzi, a w obecnych listopadowych ciemnościach zrobienie sensownej fotki graniczy z cudem... No trudno, mam nadzieję, że coś tam jednak widać. Jak wyjdzie słonko, to najwyżej dopstrykam i dołożę ilustracji...

Na pierwszy rzut miska z Pepco, którą ozdobiłam z dwóch stron, przy użyciu papieru do decoupage, spękacza dwuskładnikowego, farb akrylowych i pasty postarzającej Antique Gold. Na koniec lakier szklący Renesans.






Jako środkowa zaprezentuje się tacka/podstawka ze sklepu "Wszystko za 2,99"
W roli głównej serwetki, spękacz i ta sama pasta postarzająca wtarta w spękania i ślady pędzla...
Od spodu  pomalowane czarną farbą i polakierowane.



Na koniec mały talerzyk, z tego samego sklepu. Cytrynka, listek i motylek wycięte z cieniutkiego papieru To Do (chyba), po przyklejeniu zabezpieczone białą farbą. Na to czarna farba, i lakier, chyba nawet akrylowy. Jedno zdjęcie, bo i filozofii żadnej tu nie ma, ani wielu stron, ukrytych znaczeń....:)



Przy ozdabianiu tych szklanych rzeczy przypomniały mi się robione w dzieciństwie z kawałków szkła "widoczki" zwane również "sekretami". Brało się papierki po cukierkach, złotka od czekolad, wkładało się pod szkiełko i zasypywało ziemią lub piaskiem. Po czym wygrzebywało się palcem taki "widoczek" - pojawiał się zamknięty za szkłem kawałek kolorowego, magicznego świata...

Też jako dzieci robiliście "widoczki" ?

niedziela, 24 listopada 2013

Gdzie zniknęły zdjęcia??

Weszłam wczoraj na bloga i zastałam taki oto widok... Zniknięte zdjęcia i kolory, co to mogło się stać? Czy to dlatego, że tak dawno nic nie pisałam? :) Ktoś tak miał kiedyś? Ratunku!

piątek, 1 listopada 2013

Pocztówka z Jesieni :)

Witam! Taki zabawny tytuł, gdyż Jesień, moja ulubiona pora roku w pełni. Dlatego pokażę dziś parę pracek w stosownym klimacie... Poczyniłam je po trochu w związku z warsztatami decoupage pod szyldem "Jesienna metamorfoza", które miałam przyjemność prowadzić we Wrocławskim Klubie Formaty w październiku. Wzięłam też udział w Siłowni Twórczej pt. "Jesienią malowane", organizowanej przez dziewczyny z Turkusowego Hamaka. Wprawdzie nie udało mi się wygrać, ale cieszy fakt, że moje prace zdobyły kilka głosów :) Dziękuję wszystkim osobom, które na mnie głosowały i oczywiście gratuluję zwyciężczyni, autorce pięknej "liściowej" chusty. Zobaczcie tutaj.

Tak więc najpierw komplecik: kolczyki i bransoletka. Ponieważ wcześniej nie robiłam biżuterii decoupage, a wymyśliłam sobie, że na warsztatach (które poprzedzone były spotkaniem z wizażystką i stylistką) fajnie by było, jakby kobitki porobiły biżuty :) Ale najpierw musiałam zrobić je sama...

Tak oto powstały 2 komplety: jesienny i czarno-złoty, z czego pokażę dziś tylko ten jesienny :) Zastosowałąm cieniowanie farbami akrylowymi i kredkami akwarelowymi. Tyły czerwone. A-testowałam przy okazji lakier Aquagel Triple To-Do i trochę mnie rozczarował efekt. I nakładanie niekomfortowe, gęsty, jak się poprawia, widać ślady pędzla. No i z obłych kształtów spływa. Zastosowałam też na sam koniec (po zeszlifowaniu zacieków) lakier szklący Renesans, i tu z kolei miłe zaskoczenie. Polecam ten produkt tam, gdzie szklany połysk jest pożądany.





Muchomorkowa serwetka urzekła mnie już dawno temu, ale musiałam ją jakoś podrasować, czyli dodałam pismop ręczne z inej serwetki... Do tego płynna patyna. Dół skrzyneczki pierwotnie pomalowany był czerwoną farbą i na tym były a la muchomorkowe kropki... Ale po zakropkowaniu dwóch boków stwierdziłam, że ta koncepcja jest zbyt nachalna, no i kropki mi nie wyszły, tak jak chciałam (robiłam je przy pomocy patyczka do czyszczenia uszu). Przemalowałam więc całość na biało i przykleiłąm kratkowaną serwetkę... I tak lepiej gra! Całość lakierowana matem CraftLine - cudowny lakier! Na brzegach i w środku bejca rustykalna "sosna oregon".






Pomysł z pismem ręcznym i patyną powtórzyłam na deseczce, która może przerodzić się w zawieszkę, lub podkładkę, tego nie wie nikt...:) Ze znanej powszechnie serwetki z konewką usunęłam brutalnie ptaszka, którego zastąpiłam jesiennym "bilecikiem" z innej serwetki. Lakier matowy. 





A na koniec parę zdjęć z warsztatów "Jesienna metamorfoza". Powstały świetne prace, w klimatach nie tylko jesiennych. Dziękuję uczestniczkom, organizatorom, Adze i Wioli za zdjęcia.










 To tyle na dziś. Trzymajcie się ciepło i cieszcie ostatnimi ciepłymi, jesiennymi dniami...